środa, 7 grudnia 2016

W oczekiwaniu...

Coraz bliżej końca roku... Jak wypadnie 2016? Z dzisiejszej perspektywy, z perspektywy minionych 365 dni i w konfrontacji z planami i oczekiwaniami wobec siebie, życia, emigracji, które się miało 12 miesięcy temu?

Za to kocham grudzień. Że zmusza do refleksji. Że od refleksji nie pozwala uciec. Że trzeba na tych czterech literach usiąść, zapalić świeczkę lub lampki w oknie i pomyśleć. Się zatrzymać. Konkretnie. Dlatego siedzę i piszę. Wracam tu pomału.